FIVB Grand Slam

FIVB World Tour – Stare Jabłonki już „World”, a Olsztyn?

Postanowiłem odbiec trochę od głównego tematu naszego bloga, choć parafrazując słowa Bilbo Baginsa, że podróż zaczyna się z momentem przekroczenia progu domu, to nie aż tak daleko. Temat jaki chciałem poruszyć w tym poście dotyczy zawodów FIVB Beach Volleyball World Tour. Ale po kolei.

World Tour w Starych Jabłonkach

Wyżej wymieniony turniej od 2004 roku corocznie do 2014 roku odbywał się w Starych Jabłonkach, wsi pomiędzy Olsztynem a Ostródą pod nazwą Mazury Open Swatch FIVB World Tour. Zawody w 2004 roku były pierwszymi zawodami takiej rangi w Polsce co niewątpliwie było wielkim sukcesem obecnych organizatorów. Moja pierwsza, bezpośrednia styczność z turniejem miała miejsce w 2009 roku, czyli turniej funkcjonował już od 5 lat. Z racji na to, że wraz z Gohą uwielbiamy siatkówkę, a do Starych Jabłonek mamy ok. 25 km., bez większego zastanowienia postanowiliśmy wybrać się na finałową fazę turnieju (sobota, niedziela). Dowiedzieliśmy się, że impreza (poza meczem finałowym) nie jest biletowana, więc spakowaliśmy się i z uśmiechami na twarzach wyruszyliśmy na pierwsze spotkanie z światową siatkówką plażową. Pamiętam, że Goha zapytała mnie „Kamil, a czy my się tam dostaniemy?”. Moja odpowiedź mogła być tylko jedna „A jak możemy się nie dostać, przecież to duża, międzynarodowa impreza”. Moja pewność siebie, lub raczej wiara w międzynarodowe standardy, opadła szybciej niż kamień rzucony z Los Gigantes w stronę Atlantyku jak tylko zawitaliśmy u bram, wybudowanego specjalnie na tę imprezę stadionu. A było to tak…

World Tour jednak nie taki „World”

Dojechaliśmy do Starych Jabłonek w sobotę rano, znaleźliśmy kawałek parkingu, „wyrzuciliśmy się” z samochodu i ruszyliśmy. Pierwszy problem pojawił się tuż przy wejściu na teren hotelu, na którym odbywała się impreza. Otóż zjazd w okolice stadionu był mega stromy i nierówny. Jednak ochroniarze stojący przy wejściu szybko zareagowali i odesłali nas 50 metrów dalej, do także dość stromego, ale chociaż równego wejścia. Pomyślałem sobie „Uff, miałem racje, przygotowali się”. Po pokonaniu podjazdu udaliśmy się w okolicę stadionu. Jak tylko tam doszliśmy, postanowiłem spytać przechodzących wolontariuszy, z której strony mogę dostać się na stadion, bo nie rzuciły mi się w oczy żadne oznaczenia. W odpowiedzi usłyszałem, że nie ma takiej szansy, ponieważ z każdej ze stron na trybuny prowadzą schody. Nie wiem czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, jak wielki był mój szok. Jak to? Impreza o międzynarodowej randze, sygnowana przez ogromną, międzynarodową organizację FIVB i wszędzie schody? Na moje pytania usłyszałem tylko „My nie wiemy, ale wszędzie są schody”. Zdałem sobie sprawę, że spotkani wolontariusze są najmniej winni całej tej sytuacji i nie uzyskam od nich żadnych konkretnych odpowiedzi, także poprosiłem o wskazanie mi miejsca, gdzie mogę porozmawiać z kimś z organizatorów, podziękowałem za pomoc i ruszyłem w dalszy bój o nasz World Tour.

World Tour publiczność

Po chwili znaleźliśmy się z drugiej strony stadionu przy namiocie opisanym jako „VIP”, w którym mieliśmy spotkać kogoś z przedstawicieli organizatora. Po krótkiej wymianie zdań (bardzo spokojnej) z osobami obsługującymi namiot dowiedziałem się niewiele więcej niż od wcześniej spotkanych wolontariuszy. „Nie da się, bo są schody” – i tyle. W związku z tym, że nie należę do osób, które łatwo spławić, poprosiłem aby wezwali kogoś kompetentnego, bo tłumaczenie, jakie usłyszałem, nie zadowala mnie nawet w 1%-cie. Chyba musieli zauważyć moje rosnące poirytowanie, bo bez cienia sprzeciwu jedna z osób wyjęła krótkofalówkę i nadała informację dalej. Przybycie Pani (niestety nie pamiętam jak się nazywała) trwało maks. 10 minut. Przybyła osoba przedstawiła się jako przedstawiciel organizatora, zapewniła że jest kompetentną osobą do podejmowania wszelkich decyzji i zapytała „W czym tkwi problem?”. Więc ja zacząłem: „Jak to świadczy o dużej imprezie, o międzynarodowej randze, relacjonowanej przez szereg telewizji na całym Świecie, która jest kompletnie nie przygotowana na przyjęcie osób poruszających się na wózkach inwalidzkich? Przyjechałem do Państwa w ciemno, pewny że obejrzę mecz, a muszę wracać zniesmaczony. (…) Osiągamy międzynarodowe standardy sportowo, a społecznie jesteśmy na dalekiej Syberii.” Na koniec zapytałem najprościej jak umiałem: „Jak chce Pani mój problem rozwiązać?”. Odpowiedź, którą otrzymałem, wprawiła mnie w niemałe zdziwienie, gdyż wyglądało to tak, jakby kobieta przygotowała ją w drodze do mnie. 🙂 Otóż, miła Pani przeprosiła mnie za zaistniała sytuację, podziękowała za zwrócenie uwagi na problem i nadmieniła, że nic ich nie tłumaczy, ale nie pomyśleli o tym. Następnie poleciła, aby wydać nam opaski do strefy VIP, bo tam nam będzie najwygodniej, zorganizować pomoc we wniesieniu mnie po schodach i pomóc we wszystkim, czego będziemy potrzebowali. Po chwili pojawiło się dwóch, rosłych ochroniarzy którzy wnieśli mnie (około 10 schodów) na płaską część trybuny VIP zapewniając, że będą stali u podnóża schodów i mogę schodzić i wchodzić ile razy chcę. Ja nie byłem wredny, bo wiem ile siły wymaga wnoszenie i znoszenie mnie po schodach, i wszedłem oraz zszedłem tylko raz. 🙂

Jeśli interesują Cię atrakcje na Mazurach to zajrzyj do naszych pozostałych artykułów.
Odwiedzamy wiele takich miejsc i sądzimy, że znajdziesz coś co Cię zainteresuje.

dziewczyny World Tour

Jak już znaleźliśmy się na naszym miejscu, po kilku minutach pojawił się lekarz, który dał mi czapkę (słońce mocno paliło), poprosił, żeby w razie co go poinformować i zasiadł nieopodal nas. Czułem się świetnie ze świadomością, że się udało, że możemy obejrzeć to, po co tu przyjechaliśmy. Moja radość wzrosła jeszcze bardziej, gdy po około godzinie, ci sami ochroniarze, którzy wnosili mnie, wnieśli kolejną osobę na wózku. To było coś! To poczucie, że przetarłem szlaki. 🙂

Dodatkowego smaczku tej historii dodaje fakt, że trybuny były szwedzką konstrukcją. Tak, szwedzką! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Szwecja to kraj, który ma bzika na punkcie dostosowania wszystkiego. 🙂

Same mecze były ekstra. Z całego serca polecam siatkówkę plażową na żywo, w TV nie wygląda to tak zjawiskowo.

mecz World Tour

Najważniejsze to uczyć się na błędach…

Niecały rok później przypomniałem sobie o tej sytuacji i postanowiłem zbadać, jak to będzie w tym roku. Oczywiście bez względu na wszystko i tak byśmy pojechali, najwyżej sytuacja by się powtórzyła. 🙂 Tym razem jednak najpierw zadzwoniłem do organizatora z pytaniem, jak są dostosowani w tym roku. Odpowiedź zaszokowała mnie w takim samym stopniu, jak odpowiedź Pani organizator z roku poprzedniego. Otóż, dowiedziałem się, że będzie przygotowana specjalna platforma z podjazdem, specjalne miejsca parkingowe, a wszelkie informacje znajdują się na stronie internetowej turnieju. „Spokojnie Kamilu, słyszałeś już takie tłumaczenie wiele razy a rzeczywistość była inna” – pomyślałem. Niemniej jednak, zgodnie z informacją na stronie, wysłałem zapotrzebowanie na dwa bilety dla osoby na wózku i towarzyszącej oraz kartę parkingową. Zapłaciłem za bilety i po kilku dniach miałem już wszystko w rękach.

Gdy, w 2010 roku, dojechaliśmy na miejsce, zastana rzeczywistość wyglądała jak marzenie. Miejsca parkingowe blisko stadionu, wszyscy wiedzą, gdzie mnie skierować, a na miejscu płaska platforma, na wysokości około 1,5 metra, czyli piach nie sypał w oczy a trybuny nie zasłaniały widoku. Delikatny podjazd i krzesełko dla osoby towarzyszącej. Pięknie!

Chyba nie popadnę zbytnio w samouwielbienie, jeśli stwierdzę, że byłem bodźcem, dzięki któremu owa platforma powstała. Lubię tak myśleć.., każdy lubi, jak mu się coś udaje. 🙂

World Tour mecz

Na World Tour w Starych Jabłonkach byliśmy łącznie cztery razy, w tym raz jako „VIP” 🙂 i trzy razy już na specjalnej rampie. Podczas tym trzech ostatnich odwiedzin spotkałem wiele osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, zadowolonych z tego jak fajnie organizatorzy są przygotowani na ich przybycie. Jedno jest pewne – impreza zyskała bardzo dużo, szczególnie pod względem społecznym.

World Tour w Olsztynie

Opowiadanie Wam całej tej historii nie miałoby większego sensu, gdyby nie fakt że World Tour żegna się ze Starymi Jabłonkami i przenosi do Olsztyna. Nie będę rozpisywał się nad powodami takiej decyzji, bo nie jest to tematem postu, a poza tym osoby zainteresowane z łatwością znajdą wszystko w internecie. Istotne jest to, że w związku z przenosinami zmienia się organizator, a razem z nim może uciec „moja” platforma. Tego bym nie chciał, dlatego na koniec stawiam organizatorom pytanie: Jak to będzie w Olsztynie? Ja ze swojej strony, jak zwykle, służę radą i pomocą jako „zwierzę testowe” – wystarczy poprosić.

World Tour wygrana

Na koniec mam prośbę do wszystkich organizatorów, rządzących i wszelkich innych osób: Czerpcie wiedzę także od osób bezpośrednio zainteresowanych danym problemem, a nie polegajcie tylko na papierowych wytycznych! Ułatwi to nam wszystkim życie. Świetnym tego przykładem jest nasza współpraca z Filharmonią Warmińsko-Mazurską im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie, ale to już temat na kolejny tekst.

Zdjęcia pochodzą z Mazury FIVB Beach Volleyball World Tour 2012.

Zapraszamy na nasze grupy

Samochodem do Chorwacji
Samochodem do Chorwacji
Podróże niepełnosprawnych
Niepełnosprawni podróżują
Urlop w Chorwacji
Urlop w Chorwacji
Toskania grupa
Toskania
Singapur grupa
Singapur

To też może Ci się spodobać

2 Komentarzy

  1. W tym roku niestety już bez siatkówki w Starych Jabłonkach, ale za to z plażową piłką ręczną. Wiadomo, nie ten kaliber, nie ta rozpoznawalność, ale sport też widowiskowy. Kto wie, może za parę lat uda się te rozgrywki rozkręcić tak, jak siatkę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zgodnie z RODO musisz się zgodzić na dodanie komentarza i przesłanie wpisanych danych
Ten formularz gromadzi Twoje imię, adres e-mail, adres strony www i treść, dzięki czemu komentarze mogą funkcjonować na tej stronie. Aby uzyskać więcej informacji, zapoznaj się z naszą polityką prywatności, gdzie uzyskasz więcej informacji o tym, gdzie, jak i dlaczego przechowujemy Twoje dane.
Nie wykorzystujemy danych wpisywanych podczas komentowania do celów marketingowych (np. wysyłka newslettera).